MUZYKA W ANGIELSKIM WIĘZIENIU

Ktoś mógłby powiedzieć, że to bardzo dziwny temat na artykuł, ale w sumie – dlaczego. Dla wielu ludzi muzyka jest bardzo istotna, i to właśnie o tę muzykę toczy się dość często batalia za murami więzienia. Kiedy ktoś nam bliski trafia do więzienia w UK, chcemy zapewnić mu jak najlepsze warunki. W Polsce system więziennictwa rządzi się troszeczkę innymi prawami niż w UK. W zakładzie karnym HMP WANDSWORTH, więźniowie mogą zamawiać muzykę ze specjalnego katalogu. Katalog ten można zakupić w kiosku, na dzień pisania artykułu koszt takiego katalogu to £2. Z tego co się orientuję, kwota jest zwracana jeżeli oddamy katalog. Wróćmy jednak do tematu, choć wydawałoby się, że temat jest rozwiązany bo przecież więźniowie mogą sobie zakupić muzykę. Nie.

POLSKI RAP ?

I tu się pojawia problem. Nawet już nie chodzi tylko o Polski Rap, ale ogólnie o polską muzykę. O tyle o ile więzienna biblioteka jest dość dobrze wyposażona w polskie książki, o tyle o ile znajdziemy w bibliotece również polskie filmy, może trochę stare „dzień świra” czy „poranek kojota”, no ale są. Muzyki jednak nie dostaniemy – legalnie. Można ją natomiast pożyczyć od kogoś, kto miał transfer z innego więzienia, gdzie muzykę można było przesyłać normalnie na płytach. Tak tak, domyślacie się pewnie jak to się kończy. Na całe więzienie jak jest w sumie 5 płyt – to jest wszystko. Plusem jest też możliwość posiadania radioodbiornika z obsługą DAB – tam można znaleźć trochę muzyki, nawet tej polskiej. W HMP WANDSWORTH dobrze słyszalne jest radio PRL.

JAK MIEĆ POLSKĄ MUZYKĘ W HMP WANDSWORTH

Teoretycznie to się nie da. W praktyce jednak ja swoją muzykę wywalczyłem. W jaki sposób ? Otóż – w więzieniu dość mocno przestrzegają „religijności” i nikt nie może być dyskryminowany. Więc – skoro osoba anglojęzyczna – może zakupić muzykę w sklepie, dlaczego osoba polskojęzyczna nie może. Poprosiłem więc moją kobietę, aby kupiła płytę i wysłała do mnie z listem. Oczywiście – list dostarczono do celi, a płyta została wrzucona do mojej skrytki (gdzie będzie na mnie czekać, kiedy będę wychodził). Tu z pomocą przyszła właśnie taka prosta logika – napisałem zażalenie do IMB (Independent Monitoring Boards), no i wuala, okazało się, że skoro nie da się takiej muzyki zakupić, to istnieje jakaś ścieżka i po dwóch tygodniach – płytę dostałem. Krótko mówiąc – jeżeli trochę powalczycie – dostaniecie.