EKSTRADYCJA PRAWNIK

Czyli – uważaj na swojego prawnika. Kiedy odsiadywałem wyrok w angielskim więzieniu miałem okazję zobaczyć na własne oczy jak działa system prawny. Na sam początek kiedy policja przywozi nas do sądu od razu otrzymujemy nie tylko prawnika, ale i tłumacza. Można powiedzieć, że więźniowie są trochę jak mięso o które prawnicy się biją. Oczywiście, z tego pierwszego prawnika zrezygnowałem, stwierdziłem że wybiorę takiego, któremu zapłacę i to będzie dobry prawnik. Nic bardziej mylnego – bo jak już się jest w zakładzie, to prawnik doskonale o tym wie, że jego zadaniem jest „doić” a nie „uwolnić”. Ale te kwestie, pozostawię może na inny materiał.

Mało tego, w Uk jest jakieś takie prawo, że będąc w zakładzie karnym powyżej trzech miesięcy – przysługuje nam prawnik z urzędu, niezależnie od tego jakie dochody osiągaliśmy na zewnątrz i nawet wtedy kiedy tuż po przybyciu do zakładu karnego prawnik z urzędu nam nie przysługiwał. I tutaj zaczyna się najgorszy etap, fakt że za prawnika nie płacimy, bo rząd płaci – no miło, ale jest też drugi fakt. Tym prawnikom wcale nie zależy na tym, aby nas wypuszczono, czym dłużej przebywamy w zakładzie – tym generalnie finansowo lepiej dla prawników.

U mnie była bardzo prosta sytuacja, gdzie sędzia sam zaproponował opcję wyjścia za kaucją, byłem dosłownie straszony przez swojego prawnika, że jak teraz wyjdę, zostanę zwieziony do kraju, że być może wbiją mi w dokumenty zakaz powrotu do UK. Natomiast, Anglik, który wyrok odsiadywał równocześnie ze mną, stwierdził – że jeżeli sąd daje taką propozycję, to nieformalnie jest to zakończenie sprawy, czyli że zostanę uniewinniony i po prostu po miesiącu wyjdę do domu. W tym przypadku zaufałem więźniowi i mimo dwóch godzin rozmów telefonicznych z prawniczką, zdecydowałem że wychodzę – oczywiście, stało się tak, jak powiedział kolega. Okazało się, że prawnikowi nie zależało aby mnie wypuścić, ale na tym – abym siedział.

Nie wspomnę już o tonie korespondencji, która jest wysyłana do więźniów – nie wiadomo po co. Pewności nie mam, ale prawdopodobnie po to, że biuro prawne wrzuca sobie to w koszty, a rząd pokrywa taką korespondencję – inaczej niestety nie mogę tego wytłumaczyć, bo kilka razy dostawałem dosłownie kopię tych samych rzeczy, a nic nowego nie dochodziło i nie był to jeden dokument, a bez mała cała teczka.

Prawnicy do spraw ekstradycji nie tylko nie wyciągają z więzienia, ale także pięknie czarują. Przed zdecydowaniem się na obsługę prawną w biurze X czy Y oczywiście wszystko wygląda pięknie, jesteśmy karmieni obietnicami, a nasza sprawa jest taka, że cudem będzie jeśli za dwa tygodnie nie będziemy jeść kolacji w domu z rodziną. Tydzień / dwa po podpisaniu dokumentów, okazuje się dosłownie wszystko, sędzia miał zły humor, albo w ogóle – nie ten sędzia, wszystkie sprawy odwołali bo, prawniczka nie dojechała bo, mógłbym wymieniać bez końca, najważniejsze jednak, że schemat ten wygląda dokładnie tak samo w każdym biurze prawnym z którego usług miałem okazję korzystać, a kilka ich było. Krótko mówiąc, cały ten prawniczy syf – działa przede wszystkim na obietnicy. Prawnicy w sądzie też nie mówią, tego co jest istotne, a lecą schematem, który jest średnio skuteczny, lub bardzo skuteczny. Bardzo skuteczny dla prawników, a średnio lub wcale nie skuteczny dla osadzonych.

Jakbym to podsumował. Jeżeli ktoś z Twojej rodziny trafił do zakładu karnego i wpisujesz do wyszukiwarki zapytanie i ekstradycja prawnik, czy prawnik ekstradycja w poszukiwaniu kogoś, kto pomoże – podpowiem, że wyniki z google, problemu nie rozwiążą, a wyczyszczą kieszeń. Polecam po prostu myśleć, mieć jakiegoś prawnika który będzie wykonywać wasze polecenia i za żadne skarby nie słuchać co ten prawnik chce. Finalnie to któreś z was siedzi na celi i marzy o tym by wrócić do domu. Dla prawnika jesteście tylko numerkiem, a czasami tych numerków jest zbyt wiele. Dla sędziego, będąc sobą macie okazje być czymś więcej niż tylko numerkiem. Mi się udało, życzę powodzenia i Wam.